stare dobre czasy

kiedy w Polsce mozliwosci dokonania bombowego zamachu byly dosc ograniczone.

Ten Peugeot 604 byl tez opancerzony, tak jak wtedy przepisy dla szefow panstw wymagaly.

Widzialam kiedys sluzbowe autko H.Schmidta, bylego kancelerza. On je zachowal i nadal sie nim porusza w towarzystwie 2 ochroniarzy.

Punktem zwrotnym dla samochodow dygnitarzy byl zamach w Madrycie (1973), kiedy ETA zabila Luisa Carrero Blanco. Od tego czasu w pewnej firmie w Bremie nie ustaja badania nad poprawa bezpieczenstwa samochdow dla dygnitarzy i szefow najwiekszych koncernow.

A co do samochodow polskich „biedakow”: sa dwie mozliwosci

a. Urzedy Skarbowe sa nieudolne

b. autka sa w leasingu.